Menu Zamknij

Jeśli zależy nam na trwałej redukcji masy ciała – potrzeba nie tylko ułożonej diety, ale też często zmian przekonań, nawyków, poprawy swojej relacji z jedzeniem, zidentyfikowania problemów związanych z kompensacją, czasem jednoczesnej psychoterapii. Zwłaszcza jeśli dotyczy nas już otyłość. A ta powiązana jest z niemal 200 innymi chorobami/problemami, jak: nadciśnienie, problemy sercowo-naczyniowe, zaburzenia neurodegeneracyjne, cukrzyca II, PCOS, niepłodność, nowotwory, depresja, alergie, problemy histaminowe nabyte i wiele innych. I to nie jest tak, że jak już jesteśmy otyli – przez 5, 10, 30 lat – to kilka miesięcy diety nagle wszystko nam naprawi trwale. W tej sytuacji dietę trzeba potraktować nieco jak lekarstwo, trwałą zmianę nawyków żywieniowych. Jeśli cierpisz 20 lat na nadciśnienie i z dnia na dzień odstawisz leki, to raczej nie zdziwisz się, że ciśnienie zaczyna rosnąć. Z wagą jest nieco podobnie. Otyłość można wprowadzić zdrowym stylem życia w remisję. Ale jej leczenie nie polega na zmuszeniu się do kilku miesięcy do diety.

I tak – często te zmiany nie są łatwe. Na diecie pojawia się głód, zachcianki. To normalne i to jest OK. Chociaż jeśli Twoje jedzenie jest gęste odżywczo, dobrze zbilansowane, dopasowane do aktywności – to jest spora szansa, że te objawy będą mniejsze.

PAMIĘTAJ

• „Zdrowe ciasto/deser nie tuczy” – spotykam się z tym bardzo często. Wiele osób będąc na redukcji do swojej diety dodaje różne zdrowe ciasta. I osobiście rzeczywiście uważam, że lepiej jeść zdrowe ciasta niż pełne cukru, tłuszczy trans – to jednak warto mieć świadomość, że to też kalorie. I to całkiem sporo. Na diecie keto – nawet więcej. Jeśli regularnie dodajesz sobie do diety kawałek ciasta – nawet zdrowego – najpewniej nie jesteś na deficycie kalorycznym.

• „Zrobiłem/am trening – to mogę sobie pozwolić na więcej” Po pierwsze – trening wcale nie spala aż tylu kcal jak nam się wydaje. Początkowo podnosi nieco bardziej całkowitą przemianę materii, jednak im dłużej regularnie ćwiczysz – tym bardziej Twój metabolizm się dostosowuje do treningu i docelowo spalasz mniej (co nie znaczy, że nie warto ćwiczyć!) Poza tym – często po takim treningu dorzucamy znacznie więcej kcal niż udało się spalić. Dodatkowo – wiele osób ma tendencje do tego, że po treningu, gdy poziom energii nieco spada – przez resztę dnia jest już mniej aktywna, co docelowo spowalnia tempo spalania. Ale temat aktywności i redukcji to coś na osobny post.

• Szukanie ciągle „zdrowszych zamienników”, spożywanie wciąż komfortowego jedzenia, ale w zdrowszej wersji. Im bardziej smakowite jedzenie – tym więcej zjemy. Tak działa nasz mózg. Po prostu. Jeśli chcesz jeść zdrowiej, ale szukasz tylko zdrowszej pizzy, zdrowszej wersji burgera, zdrowszych słodyczy – jest spora szansa, że będziesz jeść więcej. Mięso/ryba z sałatką i kaszą są znacznie mniej smakowite – i zjesz tyle ile trzeba, aż do poczucia sytości. W przypadku jedzenia smakowitego – zjesz tyle, na ile masz ochotę. Po obfitym obiedzie nie nałożysz więcej brokułów, ale deser się zmieści.

• „Jak od poniedziałku do piątku jem zdrowo, to w weekendy mogę sobie poluzować” – i tutaj warto powiedzieć, że z jednej strony „to zależy”, bo co rozumiem pod znaczeniem „poluzować”, ale z doświadczenia wiem, że bardzo łatwo z takim luzowaniem co najmniej wyjść na zero.. Oczywiście z takich zmian można wynieść sporo korzyści, poprawić wyniki badań krwi nawet czasem, można przez ten czas nauczyć się zdrowiej gotować itp. Ale jak bilans wychodzi dodatni albo zerowy – to efektów odchudzania brak.

• „Nie trzeba liczyć kalorii” – to spory błąd. I nie mówię o tym, żeby dieta była perfekcyjna na 100%. Żebyś odcinała kawałek cukinii, jeśli waży 360g zamiast 300g. Ale często jak np. pytam o dodawanie tłuszczy do sałatek, to słyszę „Tak na oko”. Tymczasem łyżka oliwy do sałatki a 3-4 łyżki (a na oko to można i więcej) to już ogromna ilość kcal dodatkowych na posiłek.

Dodatkowo warto mieć świadomość, że:

• Każda mała przekąska, nawet zdrowe orzechy, owoce – to też kcal.

• Dojadanie po dzieciach – to też kcal.

• Napoje – to też kcal – zwłaszcza słodzone, soki, alkohol.

Dlatego w tym wszystkim potrzebna nam masa cierpliwości, zaprzyjaźnienia się z samym sobą i zrozumienia, że nasze ciało nie zmienia się w sekundę, minutę …….